Sen

 1. Sen:

Mia³em sen. ¦ni³ mi siê dworzec. By³ to dworzec autobusowy, gdzie¶ w ma³ym mie¶cie, przedsionku Europy. Niekoniecznie w Lublinie. Wyruszy³em w kolejn± podró¿ z teatrem, lecz utkn±³em i tu up³ywa mój czas. Na tym dworcu koczuj± te¿ grupy dziwnych indywiduów. Jak ja przyjechali etapem i teraz czekaj± na nastêpny autobus. Wszêdzie przewalaj± siê t³umy podró¿nych, nomadów dzisiejszej Europy. Szukaj± dla siebie miejsca, swojej ojczyzny, jak Odyseusz Itaki. P³yn± pod pr±d szaleñcy, anarchi¶ci, prorocy. Kobiety lekkich obyczajów, arty¶ci, ca³a dworcowa spo³eczno¶æ. Istne piek³o.
Co jaki¶ czas przyje¿d¿aj± autobusy. Wypluwaj± ze swych wnêtrzno¶ci nowych podró¿nych. Innych zabieraj± w nieznane. Niektóre wcale siê tu nie zatrzymuj±. Przemykaj± noc± jak czornyje worony. Okrêty widma.
¯yciem kieruj± tu szczekaczki, dworcowe megafony. S± alf± i omeg±. Nadaj± wa¿ne komunikaty. Og³aszaj± chrapliwe prawdy. S± okiem Opatrzno¶ci, jednookie Kiklopy.
Poniewa¿ to tylko sen, wszystko jest chaotyczne i pomieszane, czêsto sprowadzone do karykaturalnych kszta³tów. Niezwyk³e sytuacje, nierzadko komiczne. Ale czy normalne rzeczy na jawie nie s± czêsto bardziej dziwne i niepojête, ni¿ we ¶nie. Tu chasydzi intonuj±cy ¿arliwie za cadykiem monotonne „Hare Kryszna”. Wyznawcy Kryszny ¶piewaj±cy gospels. Czy punki zawodz±cy ekstatycznie religijn± pie¶ñ w niezrozumia³ym jêzyku jidysz. Ca³kowite pomieszanie, wspó³czesna wie¿a Babel.
Widz±c to, nie mia³em jednak poczucia absurdu, które czêsto towarzyszy nam gdy do¶wiadczamy zwyk³ego urz±dzenia ¶wiata. Ale czy¿ nie taka jest istota snu? Tu wszystko jest mo¿liwe. Jednak najdziwniejsze nawet rzeczy nie dziej± siê bez powodu. Za podszewk± snu kryje siê prawda o istocie rzeczy. Czy j± poznamy? Odkryjemy? Czy do niej dotrzemy? Mo¿e wtedy, gdy zabierze nas ju¿ ostatni autobus.
Nie chcê st±d wyje¿d¿aæ. Nie chcê siê obudziæ. Mimo wszystko to piêkny sen. Przyzwyczai³em siê ju¿ do tego miejsca. Ale trzeba jechaæ, to ju¿ ostatni autobus: „Za rok, za dzieñ, za chwilê razem nie bêdzie nas...”
Zapamiêtajmy tê chwilê. Zostawmy rzeczy, mo¿e tu jeszcze kiedy¶ wrócimy. Wszystko siê oddala, traci na znaczeniu. Dok±d? Dlaczego? Bojê siê. A je¶li to nie sen?

2. Przestrzeñ:
Spektakl rozwija siê na dworcu, miejscu, gdzie metaforycznie up³ywa nasze ¿ycie. Miejscu tandetnym, tymczasowym, pozbawionym wyrazu. Trudnym do zapamiêtania, najgorszym z mo¿liwych. Wype³nionym gwarem, zgie³kiem, jazgotem orkiestr dêtych. Tu ¿yjemy. Pomiêdzy przyjazdem i odjazdem autobusu, jak pomiêdzy narodzinami i ¶mierci±. Próbujemy chroniæ najprostsze warto¶ci. Zrealizowaæ marzenia. Zachowaæ m³odo¶æ. Kontynuowaæ nasz± podró¿. ¯ycie na walizkach, w oczekiwaniu na ostatni autobus. W lêku, ¿e nie istnieje nastêpny przystanek, cel naszej podró¿y... Itaka.
Czym zag³uszyæ ten lêk? Zabaw±? Modlitwami? Teatrem?

3. Sceny:
Patrz rysunki...

4. Postacie:
W oczy rzucaj± siê szczekaczki. Pocz±tkowo martwe s³upy g³o¶nikowe, naraz o¿ywaj±, jak w z³ym ¶nie. To postacie na szczud³ach, obwieszone resztkami plakatów i og³oszeñ. Zamiast g³ów stercz± im megafony. St±d ich g³os: skrzecz±cy i dono¶ny. S± bardzo dynamiczne. Kieruj±, komunikuj±, odprawiaj± autobusy. Przeganiaj± i ustawiaj± widzów i aktorów. Maj± te¿ zdolno¶æ do metamorfozy: zamieniaj± siê w ruchome reflektory na rampie, jednookie Kiklopy, w celników. W koñcu w wodzirejów w tym tañcu ¶mierci, jakim jest ¿ycie.
Najwa¿niejsz± postaci± jest Odyseusz p³yn±cy na autobusie-okrêcie do Itaki. Opiera siê dworcowym zagro¿eniom: szczekaczkom-Kiklopom, Panienkom-Syrenom, nurkom i pijaczkom-cieniom w Hadesie. Odnajduje piêkn± Penelopê, Itakê, ¶mieræ, która ³agodna przyjdzie z morza. Na tle tandetnej rzeczywisto¶ci dworca symbolizuje On ¶wiat trwa³ych warto¶ci i wiarê w sens podró¿y, jak± jest ¿ycie. Choæ i On sam okazuje siê projekcj± nadawanej przez megafony audycji radiowej, sponsorowanej przez sklep odzie¿y mêskiej „Odyseusz”.
Inne postacie to „my” - aktorzy, zwykli podró¿ni. Pe³ni wiary w przysz³o¶æ. S± m³odzi. My¶l±, ¿e to pocz±tek podró¿y, ¿e poznaj± jeszcze przystojnych mê¿czyzn i piêkne kobiety. Odkryj± nowe l±dy. Koñcami palców dotkn± nieba. Zagraj± swoje przedstawienie... Nie na tym dworcu - zabierze ich ostatni autobus.
Oprócz tego, dworzec zaludnia jak zwykle wiele niecodziennych postaci, jak choæby grupka dziwnych Chasydów ¶piewaj±cych „Hare Kryszna”. Dworcowe panienki jako Syreny kusz±ce Odysa. Czy ci±gn±cy do kot³a darmowej zupy- obiaty drobni pijaczkowie, dusze zmar³ych w Hadesie. Wreszcie jak spod ziemi pojawiaj± siê w tym dziwnym miejscu zaproszeni przez Teatr do wspó³pracy arty¶ci, tancerze, muzycy. Ca³y ró¿nobarwny i ró¿nojêzyczny t³um. Jak we ¶nie.
Mo¿e racjê maj± ci filozofowie, którzy twierdz±, ¿e to co nazywamy ¿yciem, rzeczywisto¶ci±, tak naprawdê jest tylko snem.

5. Rekwizyty:
Najwa¿niejszym rekwizytem jest autobus. Wynajmowany zawsze przez Teatr do podró¿y, do przewozu rekwizytów i aktorów. Teraz wynajmowany tak¿e w spektaklu. Przywozi i zabiera aktorów – pasa¿erów i wszystkie rekwizyty – baga¿e, z którymi wybrali siê w tê podró¿.
Czasem pojawia siê z wios³ami w oknach, ¿aglami i samotn± postaci± na dachu jako okrêt Odysa p³yn±cego do Itaki. Raz przyje¿d¿a pusty i ciemny. Tylko w lukach zamiast baga¿u le¿± st³oczone cia³a. Autobus widmo z mroków historii lub tera¼niejszo¶ci.
Kiedy w koñcu ostatni autobus zabiera wszystkich podró¿nych w ostatni± podró¿, pojawia siê jeszcze jako zabawka ci±gniêta na sznurku przez ch³opca bez twarzy, tajemniczego Demiurga. W okienkach twarze pasa¿erów – lalek, a ze ¶rodka dobiegaj± ich g³osy. Autobus jedzie coraz szybciej. W koñcu wywraca siê. Zniecierpliwiony ch³opiec bierze go w rêce i w podskokach oddala siê wraz ze wszystkimi pasa¿erami w ciemno¶æ. Wraz z nim znika w mroku zagubiony autobus, ma³a ³ód¼ Charona.

Andrzej Mathiasz - konspekt do pracy nad spektaklem Sen
Premiera – Lublin, Rynek. Wrzesieñ 1995

thumb_sen_1Sen cz. 1

 

 

 

thumb_sen_7Sen cz. 2

 

 

 

thumb_sen_3Sen cz. 3

 

 

 

thumb_sen_5Sen cz. 4-ostatnia

 

 

 

Spowied¼ dzieciêcia wiekowego...

powrót do archiwum...